Michał Gera i Jarek Bąk na Bison Ultra-Trial w Puszczy Knyszyńskiej 

W sobotę 04.10.2020r. dwóch naszych za wodników wystartowało w 1 edycji zawodów Bison Ultra-Trial organizowanych w Supraślu przez Fundację Białystok Biega. Chłopaki spisali się na medal : Michał Gera na dystansie 35 km zajął 21 miejsce Open z czasem 3:13:27, a  na dystansie 50 km Jarek Bąk wskoczył na 2 miejsce Open z czasem 4:01:31. Impreza przyciągnęła do Puszczy Knyszyńskiej mnóstwo biegaczy spragnionych pięknych widoków i wymagających trailowych tras. Na dystansie 35 km razem z Michałem rywalizowało ponad 400 osób, a na 50 km do mety dobiegło 270 zawodników. Dla uczestników do wyboru były jeszcze dwa inne trasy: 16 km i 100km. 

 

zdjęcie: Michał Gera na mecie dystansu 35 km 

 

 

Organizator tak pisze na swojej stronie o tym biegu "Na Podlasiu od wieków przenikały się kultury i religie, zmieniały się granice państw. Od końca XIV wieku wiodła tędy główna magistrala państwowa czyli trakt, którym podróżowali królowie z dynastii Jagiellonów między dwoma stolicami – Wilnem i Krakowem.  Podlasie ma w sobie magię. Bliskość przyrody, piękne krajobrazy, ciekawe zabytki, cisza i spokój. Odkrywanie mało znanych miejsc i smaków kuchni regionalnej dostarczy wielu emocji i wrażeń. Bogactwo krajobrazu i przyrody, niezwykła historia, tradycja i różnorodność zaklęta w puszczańskich wsiach, przydrożnych kapliczkach czyni to miejsce magicznym i wyjątkowym. Ścieżki powiodą Was przez obszary, których się tu nie spodziewaliście. Jedną z pamiątek jaką pozostawił po sobie lodowiec, jest ciąg wyniesień, o długości 23 km, przypominający ogromny wał – Wzgórza Świętojańskie ciągnące się od Supraśla po Gródek. 60 metrowe różnice wysokości, duże stromizny mogą być dużym zaskoczeniem... " 

 

zdjęcie: Jarek Bąk  podczas dekoracji zawodników na 50 km 

 

 

Oto co nasi zawodnicy napisali po swoich biegach.

 

Michał Gera: "Sytuacja w kraju i obostrzenia dotyczące imprez sportowych spowodowało odwoływanie większości z nich. Taki stan rzeczy i brak startów wywołał u mnie coraz większy brak motywacji do treningów i trzeba było coś z tym zrobić. Stąd wzięło się zainteresowanie biegami terenowymi, bo widziałem że jest duża ilość biegów kameralnych które się odbywają bez przeszkód. Szybki przegląd dostępnych startów i wybór padł na pierwszą edycję Bison Ultra Trail. Bieg ten został zaplanowany w miejscowości Supraśl, która to słynie z organizacji kilku ważnych biegów w kalendarzu biegów górskich (terenowych). Początkowo miał być dystans 16 km, ale jak się okazało, że nie ma już wolnych miejsc spontanicznie zapisałem się na 35km.

 

zdjęcie: Michał i trasa biegu 35 km 

 

Do startu pozostał miesiąc i trzeba było szybko nadrabiać zaległości w treningach podbiegów. Czas minął szybko i w piątek 2 Października zameldowałem się z rodzinką po odbiór pakietu i żeby poczuć klimat. Miejscowość Supraśl jest bardzo urokliwa i pomimo nie do końca sprzyjających warunków atmosferycznych udało się spróbować tutejszej kuchni i rozpoczęło się nastrajanie na start. W międzyczasie została ogłoszona informacją o wprowadzeniu w Białymstoku strefy czerwonej Corona wirusa więc praktycznie do samego startu ważyły się losy biegu. Okazało się że jedyna zmiana dotyczyła transportu na strat dystansu 35 km (czyli mojego - jedyny dystans nie startujący z Supraśla ) otóż autokary rozbili na więcej tur i docelowo miałbym być przetransportowany na start po godzinie 10:30 (start po 11). Postanowiłem dostać się na start na własną rękę i wystartować zaraz po otwarciu czyli o 9:30. Po starcie przez około 8-10 km towarzyszył nam deszcz. wcześniejsze prognozy o braku deszczu niestety się nie sprawdziły. Dzięki temu miałem przedsmak typowego biegu Górskiego gdzie trzeba być przygotowanym na każde warunki i dopasować ekwipunek w plecaku. Sam początek biegu również był bardzo ciekawy. Z profilu trasy wynikało że na pierwszym kilometrze jest duże przewyższenie i biegnąc byłem ciekawy jak to będzie wyglądało. Po ok 1 km nagle trasa z szerokiej piaszczystej ulicy skręciła w ścieżkę leśna szerokości jednego biegacza i rozpoczęło się podejście pod góre bez jakiejkolwiek możliwości truchtania czy wyprzedzania. Poprostu Czad! Dalej było tylko lepiej. W telegraficznym skrócie żeby czytanie relacji nie zajmowało kilku godzin. Były leśne ścieżki ulice szutrowe, kilka urokliwych miejscowości, otwarte pola i wiele innych atrakcji. Mimo że nie mam porównania trasa dla mnie była bardzo urokliwa i czuję że chce więcej... A co do samego biegu. Jak tylko się zapisałem to w głowie scenariusz cykora ze jak limit jest 6h to jak w 5h przebiegnę to będzie spoko. Im bliżej startu jak sobie zacząłem myśleć o taktyce na bieg i zobaczyłem średnie tempa biegu przy konkretnych czasach to było "nie no te 4h to w zasięgu". I z takim założeniem wystartowałem. ZŁAMAĆ 4 GODZINY!

 

zdjęcie: Michał apeluje o nie zrywanie oznaczeń  

 

Ruszyłem! Kilometr leciał za kilometrem i o dziwo biegło mi się lekko, zegarek pokazywał tempa poniżej 5:30. Od razu w głowie strach że lecę za szybko że nie starczy siły na cały dystans itd. Cały czas starałem się wsłuchiwać w swój organizm czy mięśniowo zaczynam słabnąć, cały czas dostarczając paliwa w postaci izotonika, daktyli i zgodnie z założeniem chciałem użyć 3 żeli. Dobiegłem do pierwszego punktu. Czułem się dobrze, potrzebowałem się zatrzymywać, szybki banan i dalej jazda. Później kilka kilometrów biegłem w sąsiedztwie biegacza z psem. Silny zwierzak dał radę przelecieć 35 km. Od  razu przypomniał mi się Julek z Morem i wspólne wybiegania. Kolejne kilometry mijały. Połowa dystansu, ja cały czas zerkałem na profil trasy żeby śledzić na których kilometrach jeszcze czekają "niespodzianki". Zróżnicowany teren nie pozwalał się nudzić, z każdym kolejnym widokiem oczy otwierały się szerzej. Jedynie miejscami błoto na trasie zmuszało do odrywania wzroku od krajobrazów na rzecz postawienia stopy w dobrym miejscu unikając poślizgu czy upadku. I takim sposobem po kolejnym podchodzonym wzniesieniu ani się nie spostrzegłem dobiegłem do drugiego punktu na 26km. Swoją drogą był bardzo fajnie wyposażony: woda Izo arbuz banan pomarańcze pomidory żelki czekolada dextro daktyle, bakalie, orzechy, pewnie nie wszystko widziałem. Lidl spisał się wyśmienicie bo to właśnie ta firma była dostawca żywności na punkty. I wtedy zorientowałem się że do mety zostało 10km. Czułem się świetnie, widziałem że został jeszcze jeden porządny pazur na profilu trasy i zrozumiałem że czas który będę łamał to będzie nie 4h a 3:30. Niebawem mila Pani ze straży granicznej skierowała mnie z pięknej szerokiej drogi w lesie na wysokie podejście szerokości jednej osoby.

 

zdjęcie: Michał tuż przed metą 

 

Jednak bliskość mety zrobiło swoje. Podejście udało się pokonać dosyć sprawnie i bez utraty siły motywując się tym że po nim już dalej jest płasko. I głowa się zapaliła. Czułem że mam jeszcze siły i po trochu chciałem się sprawdzić. Rozpocząłem finisz. Minąłem słynną kładkę , która jest na około 5 km przed meta i zacząłem przyspieszać. Ku mojemu pozytywnemu zaskoczeniu udawało mi się utrzymywać tempo ok minutę szybsze od średniego czyli 4:30. I takim sposobem jeszcze przyspieszając w biegłem na metę z czasem 3:13:27. Jak to mówili organizatorzy tam czekały mnie SPLENDOR I CHWŁA. A mi bardziej zależało na spotkaniu z moją rodzinką, którzy dzielnie znosili niekorzystne warunki i czekali na mój powrót. Podsumowując. Na pewno wrócę do Supraśla. Super oznakowana trasa na której praktycznie nie był potrzebny ślad gpx w zegarku. Super miejsce dla ludzi takich jak ja którzy chcieliby rozpocząć przygodę z biegami trailowymi/górskimi, żeby się od razu nie rzucać na głęboka wodę. I urzekła mnie sama Supraśl. Malownicze tereny zielone połączone z pięknymi domkami oraz zabytkami sprawiają że chce się tam wrócić. Może nawet jakiś wyjazd grupowy? Ja na pewno!"

 

zdjęcie: Numer startowy Michała i piękny medal I edycji Bison Ultra Trial 

 

Jarek Bąk: "Miesiąc temu biegałem w Puszczy Knyszyńskiej podczas Supraśl Maraton i opisywałem uroku biegania  w tych niezwykle pięknych okolicach. Bieg na 50 km na Bison Ultra-Trial, mimo tego, że rozgrywany w dużej części po tej samej trasie okazał się zupełnie innym biegiem i porównywanie, go z Supraski Maraton Leśny  pod kątem tempa biegu chyba nie ma sensu. Od kilku dni Białystok jest w czerwonej strefie związanej z Covid-19 i dosyć mocno wpłynęło to na klimat biegu. W moim odczuciu nie było tej atmosfery bliskości, radości i luzu w strefie mety, która zwykle towarzyszy podobnym imprezom. Nie jest to oczywiście winą organizatorów, którzy oczywiście bardzo się starali, aby umilić biegaczom czas. 

 

zdjęcie: na  starcie Jarek Bąk  i od lewej: Mirek Misiak i Tomasz Majewski z ekipy Widłorogi 

 

 Bison Ultra Trial na dystansie 50 km był również trudniejszym biegiem niż Supraśl Maraton ze względu na pogodę, ponieważ przez cały bieg mniej lub bardziej padało, wiało, sama trasa była bardziej błotnista i mocniej angażowała moje mięśnie. Nie pomagał też plecak w którym trzeba było zmieścić wyposażenie obowiązkowe. Moim zdaniem na bieg 50 km i 35 km nie było potrzeby zabierania tych wszystkich rzeczy (miesiąc temu wystarczył mi pas biegowy i softlask 500ml).  Po zakończeniu biegu marzyłem o czymś ciepłym do jedzenia. Zwykle tak jest, że na mecie można zjeść ciepłą zupę lub napić się ciepłej herbaty. Tutaj otrzymaliśmy żeton do różnych restauracji co oczywiście jest fajne, ale jak człowiek jest już czysty i przebrany, a nie wymazany w błocie. W restauracjach jadło mnóstwo turystów i zanim posiliłem się czymś ciepłym minęło sporo czasu. Jedzenie oczywiście było pyszne, jak to w Supraślu! 

 

zdjęcie:  Jarek Bąk, Tomasz  Majewski i Mirek Misiak na mecie  dystansu 50 km 

 

Nie ma jednak co marudzić, to są tylko detale, które opisuję wyłącznie po to,  aby opisać trochę organizację tego biegu, mając porównanie z innymi tego typu imprezami. Dla nie najważniejszy jest sam bieg. Uwielbiam rywalizację i kocham się ścigać, a pod tym względem ten bieg dał mi mnóstwo frajdy i satysfakcji. Po starcie zacząłem spokojnie i uplasowałem się w 5 osobowej grupie która leciała tempem 4:50-4:45. Przed nami wyrwało 6 biegaczy, ale w taki sposób, że po pierwszych 10 km byli przed nami jakieś 700-800 metrów. Po pierwszym punkcie, na podbiegach na 15 km urwałem się  z tej grupy i kilka kilometrów starałem się biec w tempie 4:30, aby zostawić ich trochę z tyłu. Od tego momentu biegłem już samotnie mając nadzieję, że może z czasem dogonię prowadzącą grupę. W głowie miałem też fakt, że 30 minut po naszym starcie wyruszyła druga fala biegaczy na naszym dystansie. Oznaczało to, że mimo rywalizacji bezpośredniej z zawodnikami z 1 fali do wyników liczył się czas netto zawodników z obu fal. Postanowiłem więc zrobić 100% tego co zależy ode mnie,  co oznaczało, że muszę pobiec jak najszybciej się da w tych warunkach. Celem było tez złamanie 4 godzin. W zasadzie do do 40 km nie pamiętam co się działo. Mocno pracowałem, starałem się trzymać tempo. Udało mi się dogonić też dwóch zawodników i byłem 4. Kiedy już myślałem, że pierwsza 3 już wypracowała sporą przewagę, dostałem informację od rowerzysty, że 2 minuty przede mną jest biegacz na pozycji 3. To był impuls, który dał mi nowe siły i motywację. Do mety było jeszcze 7 km więc czasu było sporo. Na 5 km przed metą dogoniłem go i dostałem informację, że zawodnik nr 2 jest 300-400 metrów z przodu. Ruszyłem i na 2 km przed metą dogoniłem również tego biegacza.

 

Finisz , fot. Joanna Szubzda ze strony FB  Polskie Radio Białystok

 

Dobiegłem na metę jako drugi zawodnik z fali 1 i pozostało poczekać na pełne wyniki biegu, które potwierdziły się za kilkanaście minut. Drugie miejsce Open i czas 4:01:30. Strata do 1 zawodnika to było ponad 3 minuty, ale i tak jestem bardzo zadowolony z tego jak ułożył się dla mnie ten bieg. 

 

zdjęcie: dekoracja zawodników z dystansu 50 km. od lewej Jarek Bąk (zabiegany Wołomin,, Krzysztof Wójcik ( UKS Skalar Lekkoatletyka , Adam Nizio (RoadBike) 

 

Bardzo dziękuję ekipie Zabiegany Wołomin za doping, za wiadomości w czasie trwania biegu. Jesteście dla mnie źródłem motywacji! Gratulacje dla Michał Gera, Tomek Majewski, Przemek Sajewski i Janek Kogut za doskonałe występy na Bison Ultra Trial!  Dzięki Szymon Wdowiak z Akademia Biegania 42k za przygotowanie mnie to tego biegu, mimo, że regeneracyjnie ten miesiąc był dla mnie bardzo trudny. Dziękuję organizatorom za super przygotowanie trasy i za piękną, pamiątkową statuetkę. no i za pkt ITRA ;) "

 

zdjęcie: nagroda za zajęcie 2 miejsca w Bison Ultra Trial  na dystansie 50 km

 

 

 

autor: Michał Gera, Jarek Bąk 

 

 

 

04 października 2020
zabiegany Wołomin
zabiegany Wołomin