Mariana Wronka

Mariana Wronka - niezwykle optymistyczna, wiecznie uśmiechnęta, wulkan pozytywnej energii, którą chętnie dzieli się z innymi. Mimo wielu obowiązków (razem z kochającym mężem prowadzi firmę, aktywnie włącza się również w życie szkoły i przedszkola swoich dzieci), jest zawsze gotowa pomóc swoim przyjaciołom i znajomym. Do Polski przyjechała w 2007 roku z Ukrainy i od początku mieszka w Wołominie. To co ją zaskoczyło (pozytywnie) po przyjeździe to otwartość i naturalność ludzi, których tu spotkała. To, że może być sobą i żyć tak jak chce sprawia, że jest szcześliwą osobą, spełnioną żoną i mamą Nikoli, Adama i Gabrieli. Nieliczne wolne chwile dzieli między swoje pasje: rękodzieło, sport, a ostatnio również wędkarstwo. W gąszczu jej obowiązków to właśnie bieganie stało się dla niej doskonałą odskocznią i chwilami, które ma tylko dla siebie.

 

Od kiedy biegasz? 

 

Biegać lubiłam już w szkole i byłam w tym najlepsza w klasie! Jeździłam na zawody i zdobywałam nawet miejsca na podium! Głównie były to biegi przełajowe na 1-2 km, kóre wymagały dobrej kondycji i siły. Praca, dom, codzienne obowiązki oderwały mnie skutecznie od biegania na kilka lat. W 2018 roku, dzięki koledze z Zabieganego Wołomina wróciłam do treningów.

 

Kiedy dołączyłaś do ekipy Zabieganego Wołomina? 

 

Do Zabieganego dołączyłam na zaproszenie wspomnianego kolegi  Michała Gery, a było to w momencie kiedy postanowiłam wrócić do biegania i treningów. Wsparcie innych biegaczy pozwoliło mi dobrze przygotować́ się do biegania po takiej długiej przerwie.

 

 

Co daje Ci bieganie?

 

Bieganie to dla mnie czas tylko dla siebie, oderwanie od codziennych obowiązków, miłe zmęczenie.

 

Jakie są Twoje biegowe marzenia? 

 

Jest ich wiele, ale największym w tej chwili jest przebiegnięcie maratonu. To był mój plan na ten rok, ale obecna sytuacja (koronawirus) wymusiła przesunięcie jej w czasie.

 

 

Z jakich swoich biegowych osiągnięć jesteś najbardziej dumna?

 

Jestem dumna z każdego biegu. Po zawodach jestem zmęczona, ale też szczęśliwa, że udało się̨ pokonać́ swoje słabości, choć́ trochę̨ poprawić́ wynik. Sport to radość́, ale i pokora. Dlatego bardzo cieszy mnie to, że stopniowo dołączają̨ do mnie moje dzieci.

 

Co powiesz tym, którzy chcieliby rozpocząć przygodę z bieganiem? 

 

Warto się przełamać i zrobić pierwszy krok! Zawsze najtrudniej jest zacząć, ale marzeń nie wolno odkładać na później, treningu też! 

 

 

03 czerwca 2020
zabiegany Wołomin
zabiegany Wołomin