Jarek Rudnik 

Jarek Rudnik - jeden z kilku ultrasów Zabieganego Wołomina. Bardzo pogodny, otwarty  i przyjacielski, ale równocześnie czuje w nim tę siłę, nieugiętość wojownika, która zapewne pozwala mu podejmować najcięższe wyzwania jakimi są biegi w górach. Jego biegową filozofię charakteryzuje spontaniczność i ciekawość do odkrywania miejsc i tras w których nigdy wcześniej nie biegał. Najbardziej kocha te wyjazdowe biegowe weekendy, które może spędzić razem z żoną Anetą i córkami Zuzią oraz Mają czyli swoimi najwierniejszymi kibicami. 

 

Jarek urodził się w Warszawie, jednak jego rodzina mieszkała już wtedy w Wołominie na osiedlu Lipińska i właśnie tam się wychowywał. Jak sam wspomina, to szkoła podstawowa ukształtowała jego zdolności i zapał do biegania. Bardzo pomagały w tym lekcje W-F, które często odbywały się na stadionie Huraganu. Bieganie na tyle dobrze mu szło,  że w tym okresie jeździł nawet na zawody międzyszkolne, na krótkich dystansach. Tuż przed szkołą średnią przeprowadził się ponownie, tym razem na osiedle Hibnera. Przestał biegać, ale za to zaczął jeździć na rowerze, chodzić na siłownie i pływać. Potem były studia, które zmieniły jego priorytety. Niestety wtedy przestał również uprawiać jakikolwiek sport. Zaczął palić i przytył na tyle dużo, że już samo założenie skarpetek stało się nie lada wyzwaniem. 

 

Mniej więcej w 2012 roku nastąpiło przełamanie, kiedy zaczął budowę własnego domu w okolicach Klembowa. Codziennie po pracy starał się odległość 8 kilometrów, dzielącą działkę i jego miejsce zamieszkania pokonywać rowerem. Po pewnym czasie spróbował również przebiec ten dystans i okazało się, że nie jest to trudne. Wtedy też zrozumiał, jak bardzo przydały mu się te treningi wytrzymałościowe i siłowe w szkole podstawowej. Ta solidna podstawa, którą kiedyś wypracował umożliwiła mu szybki powrót do uprawiania sportu i sprawności wogóle. Kiedy przeprowadził się po raz kolejny, tym razem do miejscowości Pasek - biegał juz regularnie. Tamtejsze okoliczne lasy i tereny dawały mu nowe możliwości  poszukiwania coraz to ciekawszych tras. To również ukształtowało jego biegowe preferencje kierując go bardziej w stonę biegów terenowych i biegów ultra (https://itra.run/runners/2372867-jarosaw-rudnik). 

 

 


 
Kiedy dołączyłeś do Zabieganego Wołomina? 


Dokładnie nie pamiętam, ale wydaje mi się, że to były chyba początki drużyny. Jarek Bąk i Paweł Filaber podczas wspólnego biegu wspomnieli o grupie osób które biegają. Nie było jeszcze nazwy, nie było koncepcji, parafrazując klasyka nie było niczego - był jednak pomysł ! 


Jakie jest Twoje biegowe marzenie ?

 

Nie jest to typowe marzenie np. przebiec ileś kilometrów w jakimś konkretnym czasie. Moim marzeniem, a raczej życzeniem jest biegać do późnej starości. Wkręciłem się bardzo w bieganie górskie. Według mnie jest to inna dyscyplina sportu i wymaga “mocnej” głowy, stalowej formy i znakomitego zdrowia. 


Co daje Ci bieganie ?


Bieganie daje mi niesamowitą radość i czas tylko dla siebie. Podczas biegu można przemyśleć wiele rzeczy: posłuchać muzyki, przyrody, audiobooków, poprawić kondycję, zwiedzić okolicę, znaleźć ciekawe miejsca, poznać ludzi, zmęczyć się i odpocząć. Dzięki bieganiu można poznać i zoptymalizować swój organizm, nauczyć się planować  i organizować czas oraz najważniejsze  - wydobywać bezcenne endorfiny.


Opowiedz o swoim pierwszym biegu ultra. Czy coś Cię zaskoczyło? 


Uwaga, uwaga ! Nigdy tak nie róbcie, ale moim pierwszym biegiem był Orlen Maraton. Tak nie wolno! Nie był to ultra (na szczęście), ale zaskoczyło mnie to, że go ukończyłem! 

Nie jestem znawcą tematu czy ultra zaczyna się po 42 km, czy po 50 km. Osobiście nie przywiązuję wagi do cyferek, ale uważam, że jeżeli ktoś biegnie np. przez 8 godzin to niezależnie od dystansu należy się do niego zwracać per ultras.

 

 

 

Jaka była Twoja najbardziej niebezpieczna chwila w biegu ultra?


Nie mogę o tym pisać, bo żona będzie czytała! Na poważnie takich chwil na szczęście nie było. Wiadomo, wywrotki zaliczam w zasadzie na większości długich biegów. Nauczyłem się jednak unikać sytuacj, które mogłyby być niebezpieczne. Nie jestem biegaczem spinającym się na wynik, dlatego nie sprawia mi problemu zwolnienie, a nawet wycofanie się zawodów (choć robię to z niechęcią). Tak było np. na biegach 3xŚnieżka, czy ostatnio na Piekło Czantorii. Zdrowie jest najważniejsze i postępuję zgodnie z powiedzeniem, że jak się nie uda się w tym roku, to za rok tam wrócę i będzie ok. 

 

Najpiękniejsze miejsce w którym biegałeś? 


Jestem biegowym “obierzy światem” i byłem w bardzo wielu pięknych miejscach. Piękne są okolice, w których rozgrywany jest maraton Wigry, Roztocze, i góry - wszystkie. Biegam bardzo dużo w różnych miejscach. W bagażniku samochodu mam zawsze przynajmniej jedną parę butów biegowych i kompletny strój do biegania. Przy każdej okazji jak jadę autem służbowo lub prywatnie staram się biegać w różnych miejscach. Najlepszym dla mnie okresem do biegania jest wiosna, bo wtedy wszystkie miejsca są piękne. 

 

Z jakich swoich biegów na zawodach Jesteś najbardziej dumny?


Oczywiście ze wszystkich, a szczególnie tych górskich i tych najbardziej wymagających. Być może zabrzmi to dziwacznie, ale najbardziej dumny jestem z tych dwóch biegów ultra z których się wycofałem. Dlaczego ? Bo trzeba naprawdę silnej woli aby to zrobić. Wszyscy jesteśmy amatorami i biegamy w większości dla zabawy. Moim zdaniem ważniejsze jest to czy zdobędziemy się na odwagę wystartowania,  niż czy później z różnych przyczyn wycofamy się z biegu. 


Co powiesz tym którzy by chcieli rozpocząć przygodę z bieganiem?


Jest bardzo dobry czas na rozpoczęcie przygody z bieganiem. Stało się to modne, jest coraz więcej biegaczy na ulicach. Jeżeli nie wiesz jak zacząć to zapytaj.  Pojawiają się różne grupy wspierające, tak jak np. ZABIEGANY WOŁOMIN, który oranizuje wspólne treningi i w którym kopalnią wiedzy są inni doświadczeni biegacze. Oni ci pomogą !

 

 

04 maja 2020
zabiegany Wołomin
zabiegany Wołomin