Bieg z okazji topienia Marzanny 2021

U Zabieganych Wołomin już wiosna!!! Choć do kalendarzowej wiosny został jeszcze tydzień,
my postanowiliśmy temat przyśpieszyć i pożegnać pandemiczną zimę w niedzielę 14 marca, oczywiście na biegowo. Postanowienie przedsięwzięto miesiąc wcześniej, po biegu Bałwana na 10 km, na 2,5 km pętli leśnej w Leśniakowiźnie.

 

 

Tym razem biegaliśmy trochę w innym rejonie, bo w Jankowie Nowym na pętli 4 km. Docelowo do pokonania były trzy pętle, czyli 12 km, ale oczywiście każdy dystans mógł dostosować do swoich dyspozycji i aktualnych możliwości. W programie imprezy znalazło się tradycyjne palenie i topienie Marzanny. Kiedyś mieliśmy jedną, tym razem towarzyszyły nam, aż trzy, czyli powoli odradza się duch swojskich tradycji. Zanim mogłoby to nastąpić w programie było bieganie i krótkie chwile na rozgrzanie przy ognisku. Start usytuowany był w rejonie placu zabaw na asfaltowej szosie z przystaniem autobusowym po drugiej stronie. Jak to u nas bywa, tuż przed rozpoczęciem wdarło się trochę improwizacji i podzieliliśmy się na grupę konwersacyjną, która ruszyła prawie punktualnie o godzinie 9, a w ślad za nią za około 3 minuty ruszyła grupa pościgowa.

 

 

Trasa wyznaczona w formie trójkąta, gdzie pierwszy odcinek asfaltowy mierzył 1,1 km, kolejne dwa przebiegały duktami leśnymi o komfortowym podłożu i średnią długością odcinka około 1,5 km. Iście wiosenna aura i sympatyczne towarzystwo pozwoliło wszystkim osiągnąć wartościowe rezultaty, o których gorąco dyskutowaliśmy przy ognisku nadzorowanym przez kolegę Dominika.

 

 

Przy okazji pobliski plac zabaw cieszył się sporym zainteresowaniem przybyłych z biegaczami kibiców w wieku wczesnoszkolnym. Miejsce ma duży potencjał do przeprowadzania różnych powiązanych imprez rekreacyjno-sportowych z przyjaznym sąsiedztwem, co pozwala stwierdzić, że warto tu jeszcze wrócić. Po wykończeniu materiału opałowego, jeszcze przed południem zmieniliśmy lokalizację o około 2 kilometry w rejon mostku na rzece Czarnej, by jak nakazuje tradycja, spalić nasze Marzanny ,a ich resztki porzucić do rzeki, by zima wraz z nimi spłynęła do morza.

 

 

Do tego momentu dotrwały dwie, bo jedna spłonęła wcześniej w ognisku. Jednak i te dwie jak sądzimy świetnie spełniły swoje zadanie, w czym aktywnie im pomogliśmy. Teraz liczymy, że aura będzie dużo bardziej sprzyjająca do aktywności na powietrzu.

 

Więcej zdjęć znajduje się w Galerii

 

 

Autor tekstu i całego zamieszania: Dariusz Król

 

14 marca 2021
zabiegany Wołomin
zabiegany Wołomin