Andrzej Ptak i Tomasz Dziura reprezentują Zabieganych na Serock Triathlon

Serock Triathlon jest niby nową pozycją na triathlonowej mapie Polski, ale tak naprawdę to po prostu wrócił do kalendarza tego typu imprez po kilku latach nieobecności. W ubiegły weekend, 06.09.2020 obyły się zawody, w których zawodnicy wystartowali na dwóch dystansach: sprinterskim (750 m pływania – 20 km jazdy na rowerze – 5 km biegu) oraz olimpijskim (1500 m pływania – 40 km jazdy na rowerze – 10 km biegu). Dodatkowo, na obu dystansach startowały również sztafety złożonych z trzech zawodników: pływaka, kolarza i biegacza, gdzie każdy z nich pokonuje inny etap. 

 

Zobaczcie krótki materiał filmowy znaleziony na YouTube Serockie Inwestycje Samorządowe:

 

Zabiegany Wołomin reprezentowało dwóch zawodników, którzy postanowili podzielić się swoimi spostrzeżeniami.  Oto ich relacje: 

 

Andrzej Ptak:  "Obydwaj z Tomkiem postanowiliśmy zmierzyć się z „olimpijką”. Nie ukrywam że pływanie jest moją najsłabszą dyscypliną. Jak to powtarza wielu trenerów pływania – „aby pływać trzeba pływać”. Ja regularny okres przygotowań miałem do końca lutego, a następnie przez okres pandemiczny długo wahałem się żeby pójść na basen. W związku z tym takich solidnych treningów pływackich przed zawodami w sierpniu odbyłem może z sześć tak więc założenie taktyczne ad. części pływackiej było: byle wyjść z wody…  Zazwyczaj etap pływacki odbywa się ze startu wspólnego, tym razem jednak organizator przewidział start falowy, co niewątpliwie jest nieco bezpieczniejsze bo pozwala uniknąć tzw. „pralki” tj odcinka pierwszych około 100 metrów, gdzie wszyscy zawodnicy wpadają hurmem do wody, każdy walczy o pozycję w wodzie i dostać łokciem lub stopą innego zawodnika w twarz nie jest rzadkości! Woda byłą ciepła, lekka fala więc warunki sprzyjające więc: nic tylko płynąć… Niestety jakieś 300 metrów po starcie odpięła mi się jedna z agrafek, którą przypiąłem nr startowy, a ponieważ
było to pod pianką, nie miałem możliwości zatrzymać się i wpiąć jej jak należy. Tak więc byłem skazany na lekkie ukłucia od czasu do czasu przy wyciąganiu ramienia nad wodę. Dodatkowo coś mnie podkusiło w przeddzień zawodów, żeby wziąć okularki córki, które – jak się okazało w trakcie płynięcia – „nie trzymają” tak dobrze jak powinny, wskutek czego od czego do czasu z kraula musiałem przechodzić do żabki m.in. po to żeby pozbyć się wody ze źrenic. Jak się nietrudno domyślić skutek czasowy tych perypetii oraz słabego treningu był opłakany. W pierwszej strefie zmian tzw. T1 – jak się potem potwierdziło w statystyce – też zmarudziłem bo spędziłem tam blisko 4,5 minuty.

 

Andrzej Ptak (drugi od lewej, niebieski czepek); zdjęcie ze strony: https://www.facebook.com/serocktriathlon/

 

Część rowerowa to 2 pętle po 20 km i jazda w formule no draft, co w największym skrócie oznacza, że panują zasady jazdy indywidualnej na czas. Dla mniej wtajemniczonych: w drafcie tj. jeśli możesz korzystać od czasu do czasu z tunelu aerodynamicznego poprzedzającego zawodnika oraz w ogóle możesz stosować techniki jazdy w peletonie to oszczędność energetyczna odcinka rowerowego potrafi dojść do 20%, co ma niebagatelne znaczenie dla odcinka biegowego. Początek trasy rowerowej zaczynał się ostro pod górę i dla tych, którzy mieli kasetę dobraną na niziny, był nie lada wyzwaniem, dalej trasa była również pofalowana co – tak jak dla mnie – powodowało że była dość wymagająca. Dodatkowo moje gapiostwo w T1 spowodowało, że nie wziąłem bidonu z napojem i na drugiej pętli musiałem się zatrzymywać i prosić strażaków nadzorujących ruch o butelkę wody.  Etap biegowy to 4 pętle po 2,5 km, w znacznej części poprowadzone nad serockim bulwarem z takimi atrakcjami jak kilkanaście schodków pod górę na każdej z pętli. Zejście z roweru i przebiegnięcie do T1 dla mnie osobiście oznaczają, że mentalnie/psychicznie mam w głowie to jakbym był w maratonie na etapie pomiędzy 32 - 33 km, czyli świadomość, że generalnie dasz radę, ale jak chcesz powalczyć o przyzwoity wynik to musisz się jeszcze dobrze do tego przyłożyć.

 

Andrzej Ptak , zdjęcie ze strony: https://www.facebook.com/serocktriathlon/

 

Pierwsze 400-500m po wybiegnięciu ze strefy T2 u mnie przynajmniej powoduje, że biegnę na tzw. „miękkich nogach” – pracę zaczynają inne partie mięśniowe i na tym etapie bardziej się chce niż fizycznie są możliwości. 3 łyki wody i chlust na twarz i na kark w jedynym punkcie nawadniania powodują, że lekko pobudzam świadomość i bieg nabiera płynności. Organizator też się postarał, bo mimo, że to początek września to temperatura wynosi około 21*C – pod koniec pętli stoi operator z kluczem do hydrantu i robi fajną „mgiełkę” co znów powoduje, że chęć do walki i poprawienia wyniku wzrasta.  Na metę wpadam jako 79. I jako 35. w kat. wiekowej, co jest najsłabszym moim dotychczasowym wynikiem, ale też po takim, a nie innym okresie przygotowań nietaktem byłoby oczekiwać czegoś więcej. Tomek za to błysnął formą i zakończył na miejscu 31. Oraz 13 w kat. wiekowej czego mu szczerze gratuluję. Wszystkich Zabieganych gorąco namawiam, żeby spróbować swych sił w triathlonie, bo uważam że to bardzo piękna i widowiskowa dyscyplina."

 

Tomasz Dziura: "Tak jak wspomniał Andrzej, ja również w minioną niedzielę brałem udział w triathlonie w Serocku na dystansie olimpijskim. Pogoda dopisała, warunki imprezy jak na tak małą miejscowość były bardzo przyzwoite. Obowiązywały jednak zaostrzone przepisy związane z Covidem, co spowodowało, że wystartowało około 200 osób na wszystkich dystansach. Start był w samo południe. Po części pływackiej, z której nie byłem zadowolony, przyszedł czas na rower, który okazał się przez pierwszy kilometr nie lada wyzwaniem. Podjazd nie z tej ziemi! Pierwszy raz w życiu jechałem na dwóch najmniejszych przerzutkach, pędząc całe 8 km/h. Na trasie rowerowej ścigałem się z równorzędnym zawodnikiem przez cały dystans, aby na trasie biegowej (mojej ulubionej części) dogonić go i prześcignąć. Support jak zawsze mnie nie zawiódł, którym była moja córka Weronika. Pozdrawiam Zabieganych i zachęcam do spróbowania triathlonu! Naprawdę Warto!"

 

zdjęcie: Tomasza Dziura 

 

zdjęcie: Tomasza Dziura

 

Bardzo serdecznie gratulujemy chłopakom dobrego występu i jesteśmy pod wrażeniem ich siły charakteru, którą trzeba okazać podczas takich zawodów! Czekamy na kolejne relacje! 

 

opracowanie: Jarek Bąk 

14 września 2020
zabiegany Wołomin
zabiegany Wołomin